poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 5

Bardzo chciałabym was wszystkich przepości za tak późne wstawienie rozdziału ale jak łatwo się domyśleć szkoła jest tutaj głównym powodem tak dużych opóźnień. Dziś co prawda rozdział krótszy niż ostatnio ale mam nadzieję, że i to wam się również spodoba.
Buziaki ;*

-Chłopcy nie to, że mam was dosyć ale jest już trochę późno.
-No tak zagadaliśmy się trochę- przytakną Liam, a w tym samym czasie Niall wpadł na genialny pomysł, a bynajmniej tak mu się wydawało.
-Ola wiem, że to dziwnie zabrzmi ale teraz mamy parę dni wolnego w związku z nadchodzącymi świętami i ja wiem, że to czas dla najbliższych. Jednak czy nie znalazłabyś dla nas trochę wolnej chwili i nie wpadłabyś do nas do Londynu?- Mówił to tak szybko, że ledwo co go rozumiałam.
-Niall wiesz na twoim miejscu uważałabym na twoje słowa bo w przyszłości mogą one się ziścić.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.- na święta lecę do Londynu.
-Co? Jak, przecież myśleliśmy, że będziesz z rodziną tam u siebie w Polsce.- Ich reakcja była nie do opisania, na twarzach malowało się zdziwienia przeplatane jakby szczęściem.- Ola to przecież możemy się spotkać, wiesz tak normalnie- powiedział uszczęśliwiony blondyn.
-Nie wiem zobaczymy, a co do waszych pytań to razem ze swoimi koleżankami odwiedzam swojego kuzyna.
-O,  a gdzie on mieszka, wiesz może przecież trafić się tak, że będziemy w miarę blisko.- Uśmiechną się Liam na co Niall w nagrodę podarował mu aż 3 ciastka.
-Kingsway, niedaleko remizy 51.- powiedziałam z nadzieją, że będą wiedzieli gdzie to się znajduję bo przecież okazja spotkać się z One Direction zdarza  się bardzo rzadko, a nawet w ogóle.
-Przecież to jest mare kroków od studia, Aleksandro niedługo się widzimy.- powiedział zbyt głośno Liam bo do pokoju wszedł poddenerwowany Louis i zaczął go uciszać. Natomiast Niall zastygł w miejscu ledwo ruszając powiekami. W końcu spełnią się jego ostatnie myśli, które krążyły w okół jednej osoby. Będzie miał okazję ją zobaczyć i porozmawiać. Co prawda robili to przez internet, ale przecież to nie to samo, prawda?
-Ej, a z kim wy rozmawiacie. Kto to jest? Liam wiesz, że Paul'owi może się to nie spodobać?- powiedział Lou.- Tak w ogóle to Louis jestem- powiedział do kamerki nie zważając na słowa wypowiedziane dosłownie parę sekund wcześniej.
-Aleksandra.- szybko odpowiedziałam bo byłam już naprawdę zmęczona i nie miałam głowy by bardziej rozwijać swoje wypowiedzi, które tak naprawdę tego nie potrzebowały.- Chłopcy miło się rozmawiało ale ja rzeczywiście będę już kończyła po jest już środek nocy, a i zapewne wy jutro będziecie coś robili. Więc do usłyszenia.
-Raczej do zobaczenia.- dodał szybko Niall i szeroko się uśmiechną.
Byłam naprawdę podekscytowana. Wiem, że się już powtarzam ale to  jest takie niemożliwe, czuję się jakbym grała w jakimś filmie. Co ja mówię to jest bajka! Dobra dosyć tego rozmyślania, teraz muszę iść spa bo jutro wieczorem lecę do Londynu. Nareszcie mój upragniony wyjazd, a do tego z moimi przyjaciółkami. Lepiej tego nie można sobie wymarzyć.



-Oliwia wstań rzesz w końcu, bo naprawdę robi się już późno, a samolot nie będzie czekał na ciebie wiecznie.- Mama dziewczyny już od godziny próbuje zgonić dziewczynę z łóżka.
-No przecież wstaję.- powiedziała ledwo podnosząc się z wygodnego łóżka by znów na nie powoli opaść.
-Do jasnej cholery, Oliwia jest już 14:45, a droga na lotnisko zajmie wam ponad trzy godziny! Masz mi w tej chwili wstać i nie przyjmuję żadnych zażaleń oraz nie próbuj mi tu wmówić, że to prawa fizyki, i siła grawitacji cię przyciąga.
-Dobrze wstaję, już. Zadowolona?- jak można zauważyć, dzisiejszy dzień nie jest dniem Olli. Dziewczyna chwiejnym i powolnym krokiem udała się do łazienki, i wykonała wszystkie potrzebne czynności. Gdy zbliżała się w stronę kuchni jej nozdrza dopadł przyjemny zapach naleśników z syropem klonowym.
-Proszę jedz i szykuj się do wyjścia to przed pracą odwiozę cię do Oli.


Tymczasem u Ady dzień wyglądał inaczej, dziewczyna już od świtu była na nogach i wszystko musiała dwa razy sprawdzić czy aby na pewno wszystko wzięła.
-Ada uspokój się, już chyba czwarty raz przeglądasz na walizkę. Przecież nie jedziesz tam na zawsze.-uspokajała ją mama szykując kanapki- zalej herbatę.
-Już, owocowa czy zwykła?
-Zwykła.
-Mamo, jak mam się nie denerwować skoro to tam mogę poznać tego jedynego i co będę chodziła ciągle  w tych samych butach, a co gorzej spodniach? Poza tym Kely i jego znajomi powinni zapamiętać nas z jak najlepszej strony, a nie jako flejtuchów czy obdartusów.- usiadła przed wysepką w kuchni i zaczęła szybko gesty kulować rękoma.
-Broń cię boże żeby tam jakiegoś znajomego tego całego Kely'ego.-oburzona kobieta odwróciła się szybko w stronę córki i spiorunowała ją wzrokiem.
-Mamo tak wiem strażak to bardzo niebezpieczny zawód. Powtarzasz się. Dobra ja spadam bo zaraz pani Andryka powinna się pojawić. Kocham cię.- szybko podbiegła do rodzicieli i mocno ją przytuliła. Dziewczyna starała się to ukrywać ale tak naprawdę bała się zostawić mamę sama na święta, co prawda ojciec przyjedzie na nie ale to i tak nie zmienia faktu, że w tym domu to ona jest przysłowiowym karkiem rodziny.
-Uważaj na siebie.- powiedziała kobieta i szybkim ruchem dłoni starła jedną łzę z policzka.
-Dzień dobry.- Powiedziała Ada i czym szybciej wsiadła do samochodu.
-To co gotowe dziewczyny? Tylko mi tam za bardzo nie szaleć, wiecie o czym mówię.- Kobieta znacząco poruszała brwiami.
-Mamo!

***

-Shay, proszę pomóż mi z tymi zakupami. Będę za jakąś godzinę, dzięki.- Kelly szybko zostawił siatki w hall'u i sam szybkim krokiem pognał do samochodu, i udał się na lotnisko.
-Cholera Severide czego znów zapomniałeś.- powiedziała pod nosem dziewczyna gdy usłyszała energiczne pukanie do drzwi.-Andy, cześć wchodź bo zimno zaraz się zrobi w mieszkaniu.
-Cześć Kelly jest w domu?- zapytał rozgaszczając się w kuchni.
-Dosłownie minutę przed tobą wyszedł z domu, wiesz jego kuzynka z koleżankami przylatuje do nas na święta.
-Kuzynka powiadasz z koleżankami, hmmm. ładne chociaż?- spytał się z tym swoim łobuzerskim uśmiechem, jednak widząc wzrok Leslie szybko zareagował- No żartowałem przecież. Dobra ja spadam bo jestem jeszcze na służbie, a Boden chyba by mnie rozszarpał zębami jakby wiedział gdzie teraz jestem. Buziaki mała.- szybko pomachał na odchodne i udał się do wozu gdzie czekali na niego koledzy z drużyny.
-Darden, co tak szybko? Czyżby Leslie psem cię poszczuła?- z wiecznym uśmiechem na twarzy spytał się Herrmann.
-Severide podobno chwilę przed nami pojechał na lotnisko.- odpowiedział nie zważając na uszczypliwe uwagi starszego kolegi.
-No  tak dzisiaj ta jego kuzynka przylatuje.- powiedział do siebie Casey - Ciekawe czy taka sama jak nasz casanova. 
Małą pogawędkę przerwał im sygnał, że 3 ulice dalej w biurowcu palą się 3 piętra więc szybko udali się na miejsce gdzie równo z drugim wozem zajechali na miejsce wypadku, a tuż za nimi karetka oraz szeryf.

***

-Oliwia obudź się, za chwilę lądujemy.- Tym razem swoich sił by obudzić blondynkę spróbowała Aleksandra, niestety i jej próba poszła na marne.
-Oliwia Tomlinson na lotnisku jest.- I tu słowa Ady podziałały na Oliwie jak magnes
-Co gdzie? Ada! Nienawidzę cię!
-Dziewczyny, dosyć już. Chodźcie, wysiadamy już.

-Ola, ja on w ogóle wygląda? Może będzie nam trochę łatwiej go szukać.- Dopytywała się Oliwia, która wciąż nie odzywała się do Sakowskiej.
-Widzę! Chodźcie szybciej. Kelly!- szybko zawołała, a mężczyzna na jej słowa odwrócił się w jej stronę i energicznie podszedł i uczynił tak zwanego niedźwiedzia.
-Mała, w końcu jesteś.- powiedział i szybko przedstawił się dziewczynom.- Kelly, mam nadzieję, że spodoba wam się tutaj.- powiedział podając rękę.
-Cześć, ja jestem Oliwia i już w tej chwili przepraszam cię za tego buraka za mną.- stwierdziła nawet nie zaszczycając wzrokiem Ady.

-Ja ci dam buraka! Ada jestem, mi też miło.
-To jak dziewczyny jedziemy? Dzisiaj jestem cały do waszej dyspozycji więc będziemy mogli się przejść trochę po Londynie i wieczorem zajdziemy do "Molly"

-Okey, mi tam pasuje, a wam dziewczyny?- szybko spytałam się przyjaciółek i nim się spostrzegłyśmy już wędrowałyśmy po ulicach Londynu.


piątek, 3 stycznia 2014

LIEBSTER ADWARD

LIEBSTER ADWARD

Na samym początku chciałabym bardzo podziękować Stylesowa 69 za tą nominację, która jest dla mnie bardzo ważna.

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Zostałam nominowana przez: one-direction-story-of-me-life.blogspot.com
Wybacz, że użyłam ten znaczek :)

1. Jak się nazywasz?
Karolina

2. Ile masz lat?
17

3.Twoje hobby?
koszykówka, siatkówka oraz pisanie
lubię też oglądać skoki narciarskie :)

4.Co skłoniło cię do pisania bloga?
Oj trudno na to pytanie odpowiedzieć bo nie jest to mój pierwszy blog.
Pewne jest to, że pod wpływem czytania innych blogów poczułam pewną tęsknotę za tym wszystkim i w taki oto sposób narodził się ten blog :)

5.Jakiej muzyki słuchasz?
To już zależy tylko i wyłącznie od nastroju, a tak naprawdę to nie mam danego typu.

6.Czym kierujesz się w życiu?
Och, trudno jest na to odpowiedzieć, Sama chyba nie mam do końca obranego celu. Żyję po prostu chwilą i staram nie spoglądać w tył, a w przyszłość wybiegam tylko 1 dzień. :)

7.Ulubiona książka(jeśli taką masz)?
O tego jest wiele, bardzo lubię książki fantasy a na podium znajdują się "Błękitnokrwiści"

8. Od kiedy jesteś Directioner/fanką 1D?
Rocznikowo będzie już 4 :), a tak naprawdę to od samego początku ich istnienia.

9. Jak poznałaś naszych ulubieńców?
Tak jak wspomniałam wcześniej znam ich od samego początku ponieważ u koleżanki miałam okazję oglądać X-factor UK :)

10.Masz jakąś zwariowaną historię, którą mogłabyś
się z nami podzielić?
Nie będzie to jakaś zwariowana historia, a raczej coś co może mnie upokorzyć ale naprawdę bardzo lubię ten okres wspominać. Jechałam na klasową wycieczkę do Warszawy i gdy koleżanka opowiedziała mi dosyć śmieszną historię ja jej ze śmiechy wyplułam Strepsils na dłoń. xd

11. Którego z chłopców byś wybrała, gdyby wszyscy ci się 
oświadczyli i dlaczego?
I to jest chyba najtrudniejsze pytanie ponieważ sama nigdy o czymś takim nie myślałam lecz jeśli pytanie tego wymaga to trzeba odpowiedzieć. :) Myślę, że był by to Liam ponieważ znając go (tak jak inne fanki) i mnie to byśmy mieli bardzo dużo tematów do rozmowy oraz myślę, że udałoby nam się dogadać w wielu sytuacjach.

Moje Pytania

1. Jak masz na imię?

2. Co skłoniło Cie do pisania tego bloga?

3. Jaka piosenka obudza Twoje emocje?

4. Palcem po mapie... zatrzymujesz się gdzie i dlaczego?

5. Być jak...6. Jak opisałabyś siebie trzema słowami?

7. Gdybyś mogła spotkać się i zrobić wywiad z kimś sławnym byłby to: (i dlaczego)

8. Ulubiony film?

9. Czego najbardziej się boisz?

10. Pierwsza rzecz jaką robisz po wstaniu z łóżka?

11. Największy strach?


Blogi nominowane przeze mnie:


czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 4

Z tego oto miejsca chciałabym was bardzo przeprosić i błagać o wasze wybaczenie, że rozdział wstawiam tak późno ale tak jak wspominałam wcześniej po złamaniu tego nieszczęsnego palca mam w szkole mnóstwo do nadrobienia.
Z racje świąt, które już niestety tak szybko minęły to i tak chciałam  wszystkim moim czytelniczkom złożyć szczere życzenia, a mianowicie tego ciepła rodzinnego, które powinno nas całe życie otaczać. Mam nadzieję, że to co zjadłyście w święta bardzo szybko i równie przyjemnie co przybyło to i ucieknie :)


Ciemno, ciemność, nic nie widać. Strach, lęk i przerażenie. Nie wiem co robić - stać, płakać, śmiać się? Nie widzę nic, nie widzę swoich rąk, nóg nic kompletna ciemność. Jasno, za jasno. Biel mnie oślepia mimo, że nie widziałam nic. Ona mnie parzy czuje jak powoli płomienie jasnego promienia - jakby ognia - powoli i boleśnie oplata moje odrętwiałe ciało.
Koniec. Nareszcie koniec tego snu. Odruchowo spojrzałam na zegarek ścienny, który  ukazywał 3:00 nad ranem i niczym ślimak poruszał swoimi wskazówkami. No nic przejdę się do kuchni po coś do picia i ... tak, i chyba coś przekąszę. Rany, jak ten chłopak mnie zaraził tym swoim obżarstwem tylko, że po nim nic nie widać, a u mnie wystarczy na chwilę przestać się kontrolować i już waga leci w górę. Na szybkiego zrobiłam sobie płatki i już nawet nie podgrzewałam ich w mikrofali, bo po co? Magia. Spoglądając na zegarek umieszczony we wcześniej wymienionym urządzeniu, który pokazywał 3:02. Ja się pytam jakim cudem skoro zazwyczaj dojście do kuchni i zrobienie czegoś możliwego do jedzenia zajmuje mi 8 - 10 minut! Może ktoś z was mi powie da czego i najsampierw co się ze mną dzieje. Czuje się normalnie wręcz mogłabym śmiało powiedzieć, że idealnie ale coś ze mną jest nie tak. W żołądku czuję lekkie, prawie nie wyczuwalne łaskotanie, uśmiech sam pach mi się na twarz i jeszcze to dziwne uczucie mrowienia na policzkach. Są tylko dwa wytłumaczenia. Jedno to to, że zostały jeszcze tylko 2 dni do wylotu bo 3 już będę u Kelly'ego i nie wiem czemu ale czuję, że to właśnie będą najlepsze święta na dodatek z Adą, i Oliwią. Oczywiście jak i było pierwsze wytłumaczenie to też czas na drugie. Niall. Do tej pory nie potrafię uwierzyć, że to właśnie ja go poznałam i, że z nim rozmawiałam, a jak by tego było mało to poznałam jeszcze dziś... tzn wczoraj Liam'a. Gdyby nie ta godzina już dawno dzwoniłabym do dziewczyn.

-Olu tata zgodził się na małe zakupy więc my już wychodzimy, kupić ci coś?- spytała się moja rodzicielka delikatnym głosem.
-Uhm nie nie trzeba.- powiedziałam zaspana- Ale czekaj, jak to  tata się zgodził się na zakupy?
-Antek ta kobieta mnie zaszantażowała na te jej "małe" zakupy.- słowo małe zaznaczył w powietrzu cudzysłowem.
-Ehh, no bywa. Tato, która jest godzina bo mój zegarek chyba si zatrzymał w nocy.
-Nie Antek, chodzi idealnie jest druga tyle, że po południu. Ja nie wiem i nie wnikam co Ty robiłaś po nocy ale chyba powinnaś już wstać. Nie mam racji?
-Kochanie idziemy!- zawołała mama już z pod drzwi.
I w taki oto sposób zostałam sama w domu, do którego już ktoś się zaczął dobijać - pewnie tata zapomniał dokumentów.
-Z drogi, prowiant niosę.- Ada, wiecznie nienażarty człowiek, zabawne nawet kogoś mi przypomina.
-Gdzie Oliwię zgubiłaś?
-BU!- wyskoczyła z za świerku.- Nie ma za co, że cie wystraszyłam. To co, zaprosisz nas do środka, czy mamy zacząć jeść na schodach?
-Wchodźcie, wchodźcie. Emm, siadajcie muszę wam coś powiedzieć.
-No teraz możesz mówić.- powiedział mój rudzielec w tym samym czasie położyła swoje nogi na blat mojego nowego stołu, grrrr.
-Dobra, siadaj i Ty Oliwia bo to co powiem będzie hmmm jak by to określić.- naumyślnie przeciągałam tą chwilę jak najdłużej gdyż wiedziałam, że po mimo kamiennej twarzy Ady to w środku byłaby gotowa się rozszarpać i poćwiartować żebym jej tylko powiedziała.
-No mów rzesz w końcu!- tak, nie wytrzymała, już błagała mnie na kolanach! Mwahahah uwielbiam tą władzę!
-Pamiętacie jak ostatnimi czasami byłam dosyć poddenerwowana...
-W ciąży jesteś?- wypaliła ni stąd ni  zowąd Olli.- No co?- powiedziała gdy napotkała nasz wzrok.- Ok oko ok, już nic nie mówię. Kontynuuj.
-Dziękuje. Tak, byłam poddenerwowana dziwnymi telefonami z osobą obcojęzyczną, mało tego angielskojęzyczną. Pamiętacie?- na moje ni to pytanie ni to stwierdzenie obydwie pokiwały głową- Więc właśnie. Wczoraj miałam przyjemność porozmawiać z tym oto osobnikiem na Skype i tu rozpoczyna się luba jak kto woli może i nawet kończy historia.
-Dobra, dobra. Obydwie pamiętamy te twoje telefony i tego kolesia. Fajnie pogadałaś sobie z nim i co z tego?- Oliwia, biedne dziecko. Zaraz jej coś zrobię za karę, że mi przerywa.
-Licz do trzech!- krzyknęła Ada w moją stronę.- A ładny chociaż.- I znacząco poruszała brwiami.
-I tu radziła bym wam usiąść bi najlepiej zakneblować się, byle nie moją narzutą na sofę Oliwia! Więc obydwie go znacie, no może nie osobiście ale bardzo dobrze wiecie któż to jest.
-Antek nie obraź się bo tu zachowam się jak Oliwia- gdy dziewczyna usłyszała te słowa na swój temat szybkim i zwinnym ruchem rzuciła w nią poduszką.-Ała, ogarnij się. Dobra słuchaj Ola jakim cudem go znamy chociaż tak naprawdę go nie znamy.
-Niall Horan.- powiedziałam to jak najszybciej  mogłam.
-Co? Kto? I jeszcze raz co?- dopytała się Ada.- Mów wyraźniej bo na razie usłyszałam Nyroran. Ej Oliwciak co ci jest. Haalo, Ziemia no bazy!- machała dłonią przed oczami dziewczyny lecz nadaremnie. Oliwia była w transie, a na mojej twarzy widniał ogromny uśmiech. Usłyszała to i na dodatek zrozumiała. Kto jak kto, ale Oliwia jest jedną z tych innych fanek nie tych psycho tylko tych pierwszych. Trzy lata temu dostała na swoje urodziny prezent od dziadków, a mianowicie bilet w pierwszym rzędzie na występ w X-factor. Tamtego pamiętnego dnia nie tylko zobaczyła ale i usłyszała ich, tak dokładnie tą samą piątkę chłopców, którą teraz każdy zna jako One Direction. Była ona jedną z pierwszych, które zaczęły informować cały świat na Facebook'u i Twitter. To ona uświadomiła nas o ich istnieniu więc dla niej ten zespół jest czymś wyjątkowym.
-Aleksandra czy jesteś pewna swoich słów, bo wiedz, że takich rzeczy przy mojej osobie nie wolno puszczać na wiatr.- spojrzała na mnie tym swoim przeszywającym wzrokiem.
-Oliwio Andryko, ja Aleksandra Chruszczewska z ręką na sercu mówię ci tyli i wyłącznie samą prawdę. - I w tym momencie jej oczy przybrały rozmiar przysłowiowych pięciozłotówek i zaiskrzyły niczym śnieg na słońcu.
-Ej dowiem się ja w końcu o kim jest aktualnie mowa?!- Nasze zachowanie coraz bardziej działało na nerwy Adzie. Razem z moją blondyneczką wykrzyczałyśmy jej prosto w twarz.
-NIALL HORAN!!!
W tym momencie muszę przerwać chwilową swoją opowieść gdyż zaczęła się akcja reanimacyjna Adrianny Sakowskiej z powodu jej nagłego omdlenia.

***

-Niall zostaw w końcu tego laptopa i weź się do roboty za chwilę mamy kolejny wywiad a ty jesteś nie rozłączny z ty żelastwem!- krzyczał niespokojny Harry, a Liam lekko uśmiechał się pod nosem- Payne może Ty mi powiesz o co tu chodzi.- Szybko odwrócił się w stronę bruneta natomiast Niall niczym proca podniósł się z kanapy i zaczął wymachiwać do Liama przeróżne gesty. Lou razem z Zayn'em zaczęli się do siebie porozumiewawczo uśmiechać.
-Nialler nie owijaj w bawełnę czy inne tekstylia i po prostu nam ją pokaż.- gdy usłyszał słowa Louisa w jednym momencie zastygł w bezruchu, a jego ręce bezwładnie opadły na dół.
-Hahah, czekaj Lou co Ty powiedziałeś- lekko zaśmiał się Styles i spojrzał na blondyna- Niall czy to prawda? Masz dziewczynę i mi o tym nie powiedziałeś?! No normalnie się na ciebie obrażam!- teatralnie obrócił się na lewej pięcie i zaczął iść w stronę kuchni.
-Harry! Poczekaj to nie tak, ja cię nie zostawiam, nawet cię nie zdradziłem, Liam może to potwierdzić.
-Co? Liam o tym wiedział, a ja nie? Teraz to do końca pogrzebałeś nasze szanse.
-Harry słońce Ty moje ja wam to wszystko wytłumaczę błagam Haroldzie nie zostawiaj mnie w takiej sytuacji.- teraz to i nawet lokowaty nie mógł wytrzymać i niczym Romeo na swą Julię rzucił się na Horan'a i już chciał go pocałować.
-Ejejeje Hazza już spokojnie.- zaczął go odpychać z grymasem na twarzy.
-No dobra, Teraz to się zbieramy  do tego radia, a po powrocie nam wszystko opowiesz i nie myśl, że się wymigasz!- lokowaty razem z Louisem pogrozili mu palcem, na co blondyn przewrócił tylko oczami.
-No dobra, niech wam będzie.

***

Po upływie półgodziny może trochę i dłużej Ada zaczęła już powoli kontaktować ze światem, jakby powoli docierało do niej to co usłyszała wcześniej. Nagle wstała i skierowała swoje nogi ku kuchni, zdziwione poszłyśmy za nią, a po chwili ujrzałyśmy Adę z buzią pełną ciasteczek.
-No szczoz? Mszue jacho odrachofasz.- stwierdziła jak się nie trudno domyśleć z pełną buzią.
-Hahahah, wiesz zabawne ale kogoś mi to przypomina, wiesz taki średniego wzrostu blondynek z niebieskimi oczyma.- Na te słowa zaczęła się jeszcze bardziej opychać z podekscytowania.
-Ej Ola, skoro znasz już Niall'a i trochę rozmawiałaś z Liam'em to może .... wiesz no nie to żebym się narzucała... tylko no, ojeju, już nic.- zaczęła się plątać w swoich słowach Oliwia, która nagle posmutniała, a ja czułam się jakby moje serce zostało przywiązane do kolczatki i mocno przyciśnięte.
-Ej miśku nie smutaj. Penie, że postaram się żebyś wszystkie z nimi porozmawiały na Skype tylko to już naprawdę nie zależy ode mnie.
-Dobra Antek my się chyba powoli zbieramy bo zaczyna już mroczyć za oknem, jeszcze pogadamy i jak będziesz miała możliwość to hmmm pozdrów ich jak polak polaka.- ostatnie słowa powiedziała już z wielkim uśmiecham Ada i razem z Oliwią udały się do drzwi wejściowych.
Zostałam sama. Spojrzałam na zegarek było już po 16 czyli rodzice zaraz powinni już być gdy nagle zadzwonił telefon.
-Tak słucham?
-Mów Ty do mnie kobieto po ludzku a nie z polskimi tu wyjeżdżasz.- odezwał się głos po drugiej stronie.
-A to ty Kelly, co już się nie możesz doczekać mojego przyjazdu?-taaa już widzę ten jego entuzjazm po 2 może 3 dniach.
-No tak trochę ale dzwonię też się spytać czy jesteś wiesz już gotowa, czy niczego nie zapomniałaś.
-Tak wszystko gotowe panie poruczniku!- przy czym zasalutowałam co wywołało ogromną falę śmiechu Kelly'ego.
-Są może rodzice? Wiesz ostatnio gadam z tobą a z ciocią i wujkiem to zrobiło się trochę cicho.
-W zasadzie to własnie wchodzę do mieszkania, daj im z jakieś 5 minuto to tata pierwszy będzie do ciebie leciał.
-Olu z kim ty tak zawzięcie dyskutujesz?- krzykną z hall'u taka.
-Chodź szybciej to ty też pogadasz.
-Jeżeli to są znów te zaproszenia na jakieś spotkania czy inne Jehowie to nie dziękuje.
-Kochanie, tolerancji trochę- krzyknęła z przedpokoju mama.
-Tato, Kelly zdzwoni i może chciałbyś z nim pogadać, co?- w jednej chwili tata znalazł się już przy słuchawce i zaczął prawie dwugodzinną rozmowne.

***

-Chłopcy na 3 minuty wchodzimy na antenę- powiedział do nich miły aż do przesady dziennikarz.- 3,2,1.
-Witam naszych słuchaczy, dziś za oknem jak co dzień pogoda nas nie rozpieszcza i powoli zaczyna mżyć ale nie martwcie się. Na pocieszenie waszych humorów mam ogromną przyjemność powitać naszych dzisiejszych gości. Serdecznie witam One Direction!- ostatnie słowa zaakcentował trochę głośniej, po czym zaczął już rozmowę ze swoimi gośćmi.
-Witajcie, jak się dzisiaj czujecie, jak wasze humory na myśl, że już za niecały tydzień są święta, jakie plany?
-Magia świąt i w tym roku nas dopadła ale nie zapominamy tez o naszych fanach, dla których 23 grudnia planujemy coś w rodzaju świątecznego chat'u , który rozpocznie się już o 13:00.- swoją wypowiedź rozpoczął Liam, a ostanie słowa dopowiedział uśmiechnięty Zayn.
-Słyszeliście? Mam nadzieję, że już się szykujecie moje drogie panie. A co z rodziną? Planujecie wrócić do domów czy może zostaniecie razem? Oho, widzę, że coś jednak planujecie Niall cóż to za tajemnicze uśmiechy.
-A w tym roku postanowiliśmy sprowadzić naszych rodziców i najbliższych do nas i zrobimy taką jedną gigantyczną wigilię.- powiedział Harry i pokazał jeden ze swoich firmowych uśmiechów
-Czy to nie wspaniały pomysł? Wyobraź sobie ile będzie jedzenia.- stwierdził Niall do dziennikarza.
-Tak, jest to bardzo przyjemna część świąt. A prezenty? Popakowane już wszystko, czy może spodziewacie się jakiejś rózgi pod choinką?
-Hahaha-Tym razem do odpowiedzi szykował się Louis- Można by powiedzieć, że już wszystko gotowe teraz zostało już tylko wypatrywanie gwiazdki.
-Albo wpatrywanie się w nie, no wiecie te ciasteczka mamy Harry'ego.- powiedział z uśmiecham blondyn.
-Hahaha no tak.- powiedział z uśmiechem redaktor- To może na koniec życzenia i pozdrowienia dla bliskich i fanów.
-To więc tak ja od siebie chciałbym złożyć wszystkim naszym fanom życzenia, które idą prosto z serca, dużo prezentów, miłości rodzinnej i spokojnych, wesołych świąt.- zaczął Liam, a do tych życzeń dołączył się Loui i Harry.
-Natomiast ja podobnie jak Li życzę wszystkim spokojnych i wesołych świąt, bogatego mikołaja.- zaczął Zayn.
-Ja dokładam się do obydwu życzeń i jeszcze dodam żebyście nie patrzyli co jest na talerzach tylko jedli razem ze mną, bo naszą tegoroczną świąteczną misją jest stać się bardzo grubym, no wiecie tyle jedzenia aż się nie będzie można oprzeć. Na koniec chciałbym jeszcze pozdrowić Aleksandrę. Dzięki.- Dodał na sam koniec Niall i lekko się zarumienił.
-Dziękujemy naszym dzisiejszym gościom i z naszej strony również życzymy wam wszystkim wesołych, szczęśliwych, rodzinnych i pogodnych świąt. Do usłyszenia już po 18:30.
-Dziękuję chłopcy wam za ten wywiad- zwrócił się do zespoły gdy tylko zeszli z anteny.
Po skończonym wywiadzie było jeszcze chwilę czasu na parę zdjęć z redaktorami stacji, a później cały zespół udał się już do swojego domu. Gdy wrócili Niall szybko postanowił napisać do Oli i tak resztę wieczoru spędzili na rozmawianiu przez Skype, do rozmowy dołączył się również Liam, z którym dziewczyna również dobrze się dogadywała.


poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 3

Najsampierw chciała bym podziękować Darii za komentarz pod ostatnim rozdziałem naprawdę cieszą mnie twoje słowa. Ten rozdział dodałam trochę później ponieważ... w sumie to nie ma powodów czas szybko leci i tyle. Chcę jeszcze was tylko przeprosić bo na kolejny rozdział będziecie musieli poczekać gdyż jest to związane z moją ręką w gipsie, który prawdopodobnie juto zdejmą i będę miała mnóstwo zaległości w szkole. Na poprawę humoru daję wam moją piosenkę dnia One Direction - Happily
Dzisiejszy rozdział dedykuje Darii. :)

Dzisiejszy dzień był jednym z moich najgorszych, w nocy co chwila się budziłam, coś nie dawało mi spokoju.  Cały czas myślałam o tym chłopaku, gdybym tylko wiedziała o nim coś więcej, a tu nic. Od samego rana boli mnie głowa i nie mam siły chociażby podnieść się z łózka, które już w cale nie jest takie wygodne. Czuje się jak bym leżała na grochu, mało tego coś mi się wydaje, że już mi nic nie poprawi humoru. A to wszystko przez tą pierdole, sierotę i wszystko co najgorsze w jednym. Gdyby jeszcze napisał jakąkolwiek  wiadomość, że przeprasza, że jest mu bardzo przykro, że naprawdę nie mógł, a on nic. Kompletnie nic. Odruchowo spojrzałam na szafkę nocną na której stał budzik. -6:13 najwyższa pora wstawać- Powiedziałam sama do siebie. Jak każdy z rana wzięłam swoje ubrania i udałam się do łazienki, gdy kończyłam malować lewe oko usłyszałam z salonu śmiech Ady, w sumie tego się nie da nie usłyszeć to tak jak by osioł się śmiał. Kończąc swój make-up z pokoju zabrałam torbę i poszłam coś szybko zjeść bo inaczej ten ośli rudzielec zje mi omlety, a tego jej nie wybaczę.
-Stój!- Machnęłam ręką przed siebie wskazując palcem na Adę, przez chwilę poczułam się jak ten facet w reklamie "Tablica.pl" XD- Reszta moja.
-Spoko, spoko smacznego ja i tak już więcej nie zmieszczę. Swoją drogą Pani naprawdę świetnie gotuje.- Ada powiedziała.
-Misiek naleśniki się smaży,a nie gotuje.
-Oliwia, chyba lepiej powiedzieć "dobrze Pani gotuje" niż" wspaniale Pani smaży". Zresztą Ola już zjadła więc idziem bo odjadą bez nas.

Dzień w szkole miną dość szybko w końcu to piątek, coś na co czeka miliardy uczniów, a jeszcze jeżeli ma się lekcje do 12:20 to już jest idealnie. Razem z dziewczynami i jeszcze paroma osobami z naszej klasy po lekcjach zaszliśmy do pobliskiego KFC na kubełek, a co tam zaszalejmy. O 17 wróciłam do domu i usiadłam przed TV wykonując przeróżna akrobacje na kanapie nie mogąc znaleźć wygodnej pozy, nawet Trudne Sprawy nie były tak ciekawe jak zawsze. Po prostu coś nie daje mi spokoju, co by było gdybym napisała do "N", może wytłumaczył by mi wszystko ale równie dobrze on też może napisać pierwszy. Aleksandra stop! Przestań o nim cały czas myśleć! Przecież wy się w ogóle nie znacie, ale coś ciągnie mnie do niego. Idę na górę, a nóż - widelec będzie na Skype.
Cholera! Wykrakałam. Dlaczego na matkę piersiastą ja o tym pomyślałam? Nie wierzę, a to cham! Co za prostak, ten koleś ma tupet. Dzwonił, patrzcie no dzwonił, a wiecie co? Dzwonił aż godzinę później. Olka debilu coś ty narobiła?!
-Dlaczego? Dlaczego nie zadzwoniłeś o umówionej godzinie? I ty chcesz się lepiej poznać jak nawet słowa nie potrafisz dotrzymać?- Tak, brawo jeszcze pisz do niego. Minuta, kolejna, następna.
10 minut później - Ja? Przecież dzwoniłem równo o 9, miałem nawet pomysł żeby zadzwonić trochę wcześniej ale chciałem wyjść punktualnie. To Ty nie odbierałaś mimo, że byłaś dostępna! Myślisz, że to tak miło cały dzień czekać, odliczać każdą godzinę, co chwila spoglądać na zegarek bo tak bardzo chciałem Cię poznać.- Gdy przeczytałam to wszystko poczułam się jakoś inaczej. Winna? Nie wiem przecież on myśli, że to ja jestem winna.
-Chwileczka, może mam jeszcze jego wysokość przepraszać? - jak ten typ działa mi na nerwy. Cholera! Brawo geniuszu, Aleksandro Chruszczewska jesteś fenomenem na skale światową! - Ej N, poczekaj gdzie Ty dokładnie mieszkasz. Wiesz chodzi mi o UTC.
-W tej chwili to aż takie ważne? najpierw masz do mnie wyrzuty, że rzekomo nie zadzwoniłem, można by powiedzieć, że śmiejesz się ze mnie, a teraz wyskakujesz mi z jakimś UTC?
- N to jest naprawdę ważne, proszę powiedz. - koleś zacznij gadać bo zaraz ciekawość pochłonie mnie w całości.
-Pierw oświeć mnie co jedno ma do drugiego. - Serio? Rozumiem, że ja trochę wolniej skumałam to, ale to już przesada. Ola spokojnie.
- No dosyć sporo bo zauważ gdyby dać przykład, że jesteś z Nowego Yorku bądź z Toronto  to dzielił by nas czas aż 6 godzin. Gdybyś jednak mieszkał w Hiszpanii czy we Włoszech to dzieliło by nas tylko parę ewentualnie paręnaście minut. Rozumiesz?
-Rzeczywiście w ogóle na to nie wpadłem. Aktualnie to od dzisiaj jestem w Irlandii, a w takim razie gdzie Ty jesteś? - Haha, jestem z siebie dumna! W końcu zrozumiał.!


*** IRLANDIA***


Nie mogę w to uwierzyć, że sama do mnie napisała, ale już na samym początku miała wyrzuty, że to ja coś źle zrobiłem. W sumie czuje się trochę głupio bo przecież mogłem się domyślić tej strefy czasowej, jakby tego było mało to jeszcze do niej tak chamsko wyjechałem.
- Polska, takie trochę zadupie z resztą to chyba mało ważne już.
-Nie, wiem gdzie to jest. Fanki często do nas z stamtąd piszą. - Cholera co ja narobiłem, jakie fanki o matko. Może nie doczyta do końca.
- Heh, ej skoro już jakoś normalnie piszemy to może wejdziemy na video? - Spokojnie, nie takie rzeczy się robiło, cholera ale mnie stres dopadł.
-Jasne :) Tylko po coś do jedzenia skoczę.

*** POLSKA***

Aaaaa Ola spokojnie ogarnij się. A jak to będzie jakiś okularnik z pryszczami i przetłuszczonymi włosami. Fu! W sumie to ja też polecę po jakieś chipsy. -Kurwa!!- Brawo niema to jak potknąć się o 
schodek, na szczęście mojej przekąsce nic się nie stało. No N teraz możesz dzwonić.O! 
-Odbierz rozmowę video - Powiedziałam sama do siebie.
-Cześć.
-No hej hej - w jednej chwili uniosłam głowę i zamarłam- Czekaj, Ty? ale jak to yyy... przee.. przecież jak to możliwe. J j jaak?
-Hahaha teraz już wiem jak kiedyś musiałem brzmieć. No tak jakoś się tak złożyło, że to ja. - O megaa, człowieku jaki Ty masz nieziemski głoś! - A tak poza tym to może się teraz przedstawię. Cześć jestem Niall, a ty?
- Hahaha Aleksandra, ale mów Ola bo łatwiej ci będzie. - Powoli zaczynam się rozluźniać w sumie to dobrze nie wyjdę na jakąś sztuczną niunię.- Jednego tylko Niall nie rozumiem. Jak to się stało, że do mnie zadzwoniłeś?
-Och to jest trochę dziwne bo zresetował mi się telefon przy czym usunęło mi się większość kontaktów. Chciałem zadzwonić do Harry'ego jego numer też zaczyna się na 504 tyle, że ja musiałem pomylić trochę cyferki i tak jakoś wyszło. W sumie to ja się cieszę, że pomyliłem te cyferki bynajmniej się poznaliśmy.
-Człowieku to raczej ja powinnam się cieszyć, że poznałam ciebie. - Ola! Ty i ten twój niewyparzony język.
- O widzę fanka.- eeee niema to jak zacząć się śmiać z buzią pełną ciastek.
-Może nie jakaś psycho ani takiego typu sprawy. Po prostu lubię was posłuchać więc jedno wiąże się z drugim.
-Spoko. Cholera, przepraszam cię bardzo ale mam niedługo wywiad więc zaraz muszę kończyć, ale to zaraz. Liam won mi stąd ja tu rozmawiam.
Haha to było bezcenne zobaczyć oburzoną minę tego Niall'a Horan'a, który szybko zeskoczył z łóżka na swojego gościa.
- Ale ja też chcę porozmawiać. Nialler zejdź mi z drogi. O. Yyy cześć. * kto to?* zapytał się szeptem.
-Ola moja nowa koleżanka. Olu to jest Liam ale to mało ważne.
-Jak to mało ważne! Sam jesteś mało ważny. Witaj Olu Liam. - Mówiąc swoje imię wystawił swoją dłoń do ekranu.
-Witaj Liam'e - uczyniłam to samo co on- Ej wiecie nie zrozumcie mnie źle ale Niall mówiłeś, że niedługo macie wywiad więc chyba powinniście się już zbierać.
- No racja, a bo bym zapomniał jak się wymawia twoje imię?- spytał się blondyn
-Aleksandra. To do usłyszenia. Cześć chłopcy.- I tak o to się rozłączyłam, wydają się całkiem fajni. Nie wiem czemu ale jakoś zachciało mi się spać, idę się dziś wcześniej położę.


***IRLANDIA***

-Horan chłopie gdzieś Ty ją wynalazł? Ona jest taka piękna i....
-I jest naszą fanką. Dobra koniec gadania, chodź bo zaraz Harry zacznie krzyczeć.



niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 2



-A żeby cię piorun trzasną Ty nikczemna duszo! Halo?!
-Yyy, cześć. To znów ja yyy...y wiesz dzwonię bo yyy, chciałem cię przeprosić za ten yyyy no ten numer.  Ojejuu, przepraszam.
-Cześć słyszę, że to Ty. Mam tylko małą prośbę. Powiedz mi czym Ty  w ogóle jesteś.- I bądź tu człowieku miły o 5 nad ranem. Mało tego ten dziwny koleś znów do mnie dzwoni.
-Wiesz lepiej nie, chociaż i tak byś nie uwierzyła. Przepraszam naprawdę, że dzwonię tak wcześnie ale to po prostu nie dawało mi spokoju. Może popiszemy?
-Co? Człowieku ogarnij się! Nie znam twojego imienia, dzwonisz do mnie z tekstem "Yyyy to Ty?", mało tego masz czelność proponować mi jakąkolwiek rozmowę z tobą. Przecież ja ciebie nie znam. -No co za bezczelny człowiek, jeszcze miał czelność rozłączyć się przede mną. Dobra to już mało ważne, ale cholera tak mi podniósł ciśnienie, że już nie zasnę. No nic idę zrobię śniadanie mamie i sobie.
O 7:20 szybkim krokiem udałam się na przystanek, pomimo dzisiejszego porannego przypadku mam całkiem dobry humor. Tak będę to powtarzała każdemu więc ponownie wszem i wobec ogłaszam, że zostały już niecałe cztery dni do mojego wylotu. Czekajcie, ktoś dzwoni.
-Tak słucham- tym razem postanowię być miła, w końcu dziś to mi już raczej nic i nikt nie popsuje humoru.
-Hej wybacz, że się rozłączyłem, ale kolega się na mnie rzucił. Wiesz mam pomysł, może pogadamy dzisiaj na skype, poznasz mnie bynajmniej to samo ja ciebie.
-Ohh, to znów Ty? Wiesz, am jak mogę się na daną chwilę do ciebie zwracać?
-N. - tak nie ma to jak odpowiedź pełnym zdaniem, ba a imię to naprawdę treściwe.
-W takim razie "N" zgadzam się na ten układ bo pogłosie mogę sądzić, że pedofilem nie jesteś. Tylko zostało jeszcze ustalenie godziny.
-Hah. Wiesz ja mogę cały dzień.
-Sorry, ale napisze później bo teraz się śpieszę -Pa-. Część dziewczyny.
-Cześć. - odpowiedziały chórkiem.
-Z kim to ty tak rozmawiałaś, czyżby z Kelly'm?
-Ada, a czy Ty zawsze musisz być taka ciekawska... No tak.  Nie, wiecie co wczoraj zadzwonił do mnie jakiś koleś i zaczął rozmawiać po angielsku. Dzisiaj mnie ten niebiański głos obudził o 5 nad ranem.
-Ouuuu i Ty dopiero teraz nam o tym mówisz? Chyba się na ciebie obrazimy.- oburzyła się Oliwia.
-No i teraz znów zadzwonił, i umówiliśmy się na skajpaja. Nie gniewaj się miśku.
-Bleee, dziewczyny dość tych czułości, wysiadamy już.- Ada udając obrzydzenie i powodująca odruchy wymiotne patrzyła na nas dwie jak na kosmitki.
I tak mijały kolejne 7 godzin zabrane z mojego życia. Teraz pozostało tylko wrócić do domu, zjeść cieplutki obiad i zacząć ze strychu przynosić walizkę. Dzisiaj szybko odrobiłam lekcję, w końcu fizyki nie ma więc wszystko leci jak z płatka. Szybko przebrałam się w jakiś luźniejsze ubrania, którymi okazały się być stare dresy z wf i koszulka od Kelly'ego. Uwielbiam ją, jest mega duża i ma logo najlepszej remizy na świecie. Tak Kelly jest strażakiem i to niesamowitym. Przynależy do tak zwanego Rescue Squad, taki nasz odział ratunkowy. Boże, Antek ogarnij się! Tak mam cholernego bzika na punkcie pracy mojego kuzyna, dla mnie jest to coś wspaniałego. Przecież oni ratują ludziom życia, a od tego nie ma nic piękniejszego. Została jeszcze adrenalina, którą uwielbiam poczuć, jednak są też i minusy bycia strażakiem - ryzykują życiem - pomagając innym ryzykują osieroceniem swojej rodziny. Dobra dość tego mojego ględzenia, walizka już prawie spakowana jeszcze tylko parę kosmetyków i mogę siadać na walizkę czy też po niej przysłowiowo skakać by ją zamknąć. Teraz mogę napisać do "N", że mogę rozmawiać w końcu jak na prawdziwą kobietę, dziewczynę przystało zżera mnie ciekawość któż to taki może być.
-"Cześć, naprawdę ciesze się, że napisałaś, 9:00 (czyt 21:00) pasuje ci?" -A mówił, że dla niego pasuje każda godzina  no cóż może rzeczywiście jest zajęty.
-"Jasne mi pasuje. Więc do 9"
Odruchowo spojrzałam na godzinę w telefonie -18-  No to jeszcze 3 godziny i co by tu porobić, w pokoju mam posprzątane, lekcje odrobione. Dzwonie po dziewczyny może razem wyjdziemy na jakieś przed świąteczne zakupy, albo na gorącą czekoladę na łyżwach. Tak, to drugie to zdecydowanie lepszy pomysł więc o zakupach lepiej nie będę wspominać dziewczynom.
-Mamo wychodzę z dziewczynami  na łyżwy.
-Dobrze tylko się nie połam przed wyjazdem.
-O której wrócisz?- krzykną tata z salonu.
-Przed 21. " pip, pip, pip... No nareszcie odebrałaś. Słuchaj Oliwia zachodzisz po Adę i za 10 minut widzimy się na lodowisku, buziaki.- Ha! Udało mi się w 4 sekundy, hahah nawet nie miała czasu zaprzeczyć. Idealnie.
Tak jak się spodziewałam dziewczyny przyszły spóźnione bo Ada nie wiedziała co na siebie włożyć.
-No w końcu jesteście, a co by było gdybyśmy miały teraz samolot i na niego spóźniły? No Ada co by w tedy było?
-Rozniosła byś nas jak bomba w Fukushimie.- Odparła beztrosko,  wredny dzieciak.
-To też, ale twoje dupery by już ciebie nie ujrzały.- Dopomniała ją Oliwia - Z resztą dość tego gadania, Patrz Ola już wywija tymi swoim chudziutkimi nóżkami na lodzie.
I tak mijała nam godzina podczas której Oliwia o chwila miała bliskie spotkanie z lodem Ada oczywiście śmiejąc się w niebo głosy mówiła, że Olli znalazła sobie nową bratnią duszę. Chwilę później gdy Olli dobiła do równo 200 upadków zeszłyśmy z lodowiska na gorącą czekoladę.
-Dobra dziewczyny zbieramy się powoli bo jest 20:30, a ja umówiłam się z tym chłopakiem na Skype o 21- Ola jak zawsze musi być punktualna z resztą wymaga też tego od innych ale dla Ady i Oliwi czasem można zagiąć te zasady jak to mówi pierwsze wymieniona dziewczyna.
-Ja tam jestem za bo już zamarzam.
-Ja ci się Oliwia wcale nie dziwię. Dobra zmykamy.
Do domu wróciłam o 20 :45 więc mam jeszcze trochę czasu. Szybko coś zjem i lecę do pokoju. Dobra jeszcze 5 minut, w sumie sama bym się połączyła ale on jest jeszcze nie dostępny. Już 21, a ja jeszcze nie słyszę tego charakterystycznego dźwięku połączenia. Mało tego go wciąż nie ma. Co za idiota najpierw do mnie wydzwania, a teraz nawet nie zna się na zegarku! Mam dość, idę się już położyć Jutro ostatni dzień do szkoły, później weekend i  w poniedziałek mam wylot.
Dobranoc.

***LONDYN***

Za 5 minut mam do niej zadzwonić nie mogę się doczekać. Jest cały czas dostępna więc może teraz spróbuje. Nie równo o 9 będę punktualny. Jeszcze 2 minuty, skoczę szybko po coś  do jedzenia. Jest! Jest już 9 dzwonię!
Nie odbiera, może poszła do łazienki albo poszła też coś zjeść i nie słyszy. Dzwonie jeszcze raz.
Nie odbiera, znów. Może są jakieś zakłócenia. Albo haha przypiliło ją przy drugiej sprawie hahaha. No nic dzwonie przecież do trzech razy sztuka.
...Nie odbiera. Dlaczego? Do cholery jasnej co jest ze mną nie tak? Dla czego ona nie odbiera tego cholernego połączenia. Może chciała sobie ze mnie tylko pożartować. Brawo, ale z ciebie pierdoła!



niedziela, 27 października 2013

Rozdział 1

Przepraszam tych co czytają tego bloga, ale ten rozdział wstawiam by zaspokoić wasz "głód" na ok. miesiąc. Tak, dobrze  widzicie - MIESIĄC. Niestety złamałam rękę i spowolniło mi się dosłownie całe życie, ale obiecuje, że po tym miesiącu was nie zawiodę. Pewnie już wcześniej zauważyliście zakładkę "BOHATEROWIE", teraz już możecie zobaczyć kto będzie występować.  A teraz zapraszam do czytania.


Środa. Jak ja nienawidzę tego dnia! Już nie chodzi o to, że do szkoły mam na 8 bo osobiście lubię wcześnie wstawać. To już nie ma nic wspólnego z tym, że za oknem jest 6 stopni. Tu chodzi o coś bardziej poważnego - zaczynam geografią. Jak by mało było nieszczęścia jak na jeden dzień to mam jeszcze fizykę! No nic innego tylko się pochlastać! Dobra, dość już tego mojego narzekania. Dziś dzień jak co dzień, idę do szkoły, rodzice do pracy ale dziś będzie inaczej, a wiecie dla czego? Bo mam urodziny! Tak, w końcu nadszedł ten dzień, na który czekałam aż 365 dni! Za dwa tygodnie rozpoczynają się święta, a to oznacza, że już za niecałe pięć dni wykorzystam swój prezent urodzinowy. Czyli razem z Oliwią i Adą na całe święta wylatujemy do Londynu do mojego kuzyna Kelly'ego.
-Olek, ile można na ciebie czekać. Pospiesz się bo Gruszczewska znów się na nas uweźmie!- oho, Ada już się niecierpliwi.
-Też ciebie kocham, dawaj buziaka Olli. Mamo my już idziemy pa.- rzuciłam na odchodne. Droga do szkoły minęła bardzo powoli gdyż żeby się dostać do budynku to jazda autobusem zajmuje nam 20 minut, horror! Zatłoczone autobusy w godzinach szczytu - kocham to! Lekcje jak zawsze mijają wolno, a dzisiaj to już moje nerwy sięgnęły szczytu! Fizyka, tak dzisiaj dostałam kolejną pałę!  Na pocieszenie mogę powiedzieć, że prawie cała szkoła dzisiaj składała mi życzenia. To naprawdę miłe. I był dzisiaj wf, uwielbiam tą lekcje, a szczególnie w takie dni gdy mogę się wyżyć i odstresować. Po skończonych lekcjach razem z moimi pysiaczkami poszłyśmy do dziewczyn z bursy (bohaterka chodzi do szkoły z bursą) gdyż dzisiaj mamy siłkę i saunę, więc szkoda marnować czas na dojazd do domu i z powrotem do szkoły.
-Dziewczyny, to jest chyba najlepsze miejsce w tej szkole.
-Oliwia, Ty się lepiej zajmij bieżnią bo zaraz wylądujesz na ziemi kartoflu hahaha.- w pół zgięta śmiała się Ada na rowerku.
-Ha, ha, ha Ty tam lepiej się za bardzo nie spoć przy okazji.- no tak Oliwia zawsze musi mieć dziwną odpowiedź, być na siłowni i wyjść z niej w nienaruszonym stanie. - Z resztą nie wiem jak wy, ale ja już się nie mogę doczekać tego wyjazdu.
-Oooo tak, nowe dupery. - I w tym oto momencie razem z Adą musiałam przybić piąteczkę.- Oluś jak ten twój kuzyn się nazywa?
-Kelly i zapomnij o tym, że pozwolę ci poznać jakiegokolwiek z jego kumpli. Jesteś za młoda dzieciaku.
-O odezwały się dorosłe, foch dosłownie!- żachną się rudzielec - Jesteś niecałe 2 tygodnie starsza, a już się wymądrzasz.
-Ruda, przypominam ci, że ja jestem starsza od ciebie o prawie rok, więc zachowuj się w otoczeniu doroślejszych i dojrzalszych.
- Tak Oliwia wiemy, że to Ty jesteś tą starszą, mądrzejszą i w ogóle naj.- zawsze uwielbiałam jak się tak wymądrzała, wtedy robiła taką śmieszną minkę- A tak na marginesie słonce Kelly ma 26 lat więc rzeczywiście jest trochę dla ciebie za stary, nie sądzisz?
-No powiedz, że chciała byś mnie w rodzinie. - moje spojrzenie mówiło w tej chwili wszystko, a raczej może to jednak było zażenowanie- moje kondolencje tak na przyszłość jak już zamierzasz wejść do Chruszczewskich.
-Ej wiesz Ola to wcale nie głupi pomysł, no bo popatrz jeżeli poznamy tego twojego kuzyna to z jego znajomymi będzie już z górki, a przecież chyba jest lepiej się odezwać do ludzi niż siedzieć jak ten wieprz na talerzu.- Zagaiła Oliwia tym razem już z rowerka. - I przy okazji ja  z Adkiem będziemy miały okazję doszlifować swój angielski.
- Nie wiem zobaczymy, uprzedzam on naprawdę będzie miał mało czasu na zajmowanie się nami, wiecie praca tego wymaga.
-Dziewczyny dość już tego pocenia się, teraz zmykamy do sauny. - nauczycielka zajrzała do naszej trójki i poszła otwierać nam " piekarnik".
I tak 15 minut minęło na rozkoszy w niebiańskim pomieszczeniu. Razem z dziewczynami szybko poszłyśmy pod zimne prysznice, a po małym odświeżeniu zaczęłyśmy się wycierać i suszyć włosy. Po 20 minutach byłyśmy już gotowe do wyjście, pożegnałyśmy się z nauczycielką u udałyśmy się na przystanek w ciszy. Dziwne. Pewnie dziewczyny już są myślami w Londynie. Całą drogą powrotną przemilczałyśmy, ja zajęłam się moimi słuchawkami i telefonom, Oliwie sms'owanie, a Ada jak to Ada obczajała wszystkich chłopaków w autobusie. Na ostatni przystanku wysiadłyśmy wszystkie trzy i się pożegnałyśmy. Nagle poczułam wibracje w torbie.
- Pewnie mama chce wiedzieć gdzie już jestem.- pomyślałam- Dziwne nie znam tego numeru. Halo?
-Yyy to Ty
-Taak, ej ktokolwiek dzwoni niech przestanie robić sobie takie żarty, zrozumiano? A teraz pana żegnam. Do widzenia.- To było mega dziwne. Nie dla tego, że zadzwonił do mnie ktoś nie znany, a dla tego, że ten facet mówił po angielsku! - Pewnie pomylił numery.
-Antek co tak długo?
-Tak tato, bo nie ma to jak miłe przywitanie tuż po przekroczeniu progu.- uwielbiam dosłownie tego człowieka.
-No chodź tu słoneczko do mnie. Wszystkiego najlepszego, spełnienia wszelakich marzeń, dobrego życia, fajnego chłopaka...
-Tatoo! - widząc karcące spojrzenie rodzica z powodu przerwania mu jego wywodu, pozwoliłam mu dokończyć machając ręką.
-No więc na czym to ja skończyłem? A tak na zięciu, by ci się powodziło w życiu i miała jak najmniej zmartwień. Wiem, że pewnie dzisiaj każdy ci dzisiaj to mówił... Ola czy Ty płaczesz?
-Tato to prawda, że wiele osób  mi dzisiaj to mówiło ale twoje życzenia są prawdziwe i to jest najpiękniejsze.- w tym momencie nie miałam siły wypowiedzieć nawet najmniejszego słowa. Po prostu płakałam, ryczałam jak małe dziecko ale to ze szczęścia. Stałam tak co najmniej 3 minuty przytulona do taty. Gdy mama zobaczyła ten widok szybko pobiegła po aparat, by uwiecznić ten jak to ona twierdzi "przeuroczy" widok.
Po kolacji poszłam do swojego pokoju, dzisiaj byłam mega padnięta, a już nie mówię o tym dziwnym telefonie. No nie wytrzymam. Muszę zadzwonić lub chociaż napisać do Kelly'ego.  O jak miło, odebrałam szybko połączenie ze skype'a.
- Cześć krasnoludku.
-Nie jestem krasnoludkiem Severide! Mam całe 172 centymetry.- tak my i te nasze kłótnie ale to nie moja wina, że on taki wielki.- Cóż to się stało, że dzwonisz do mnie o takiej porze? I gdzie Ty w ogóle jesteś, że tak szaro?
-No to się nie domyślasz? Trzeba przecież życzenia złożyć mojemu skrzatowi. - jak ja nienawidzę tego jego perfidnego uśmieszku, grrrr.
-Dziękuję, ale i tak nie wybaczę ci tego skrzata, Kelly do póki pamiętam, dzwoniłeś Ty może dzisiaj do mnie?
-No przecież dzwonie. - face palm z mojej strony dosłownie.- Dobra rozumiem, że nie chodzi ci o skype. Nie nie dzwoniłem, a o co się rozchodzi, hmm?
-Nic takiego po prostu jak wracałam dzisiaj z siłowni to dzwonił jakiś nieznany numer i zaczął gadać po angielsku. Dobra nie zawracam ci głowy, Ty lepiej opowiadaj jak dzisiaj w pracy.
-W robocie jak w robocie.  Herrmann dzisiaj znów został ojcem, Shay zerwała dzisiaj z dziewczyną, a my dzisiaj byliśmy w więzieniu i trochę gorąco było nie powiem. Och widzę , że ktoś już ziewa. Dobra misiek ja kończę bo i tak przecież za 4 dni już widzimy. Pozdrów tam ciocie i wujka. Pa smerfie.
-Jasne, czekaj co Ty powiedziałeś? Nie wybaczę ci tego.- niestety ostatniego zdania już nie usłyszał gdyż menda się rozłączyła. No nic, ale rzeczywiście późna już pora, a ja znów mam na 8.



sobota, 12 października 2013

Prolog


Słowem wstępu, cóż – sama o sobie wiele powiedzieć nie mogę ponieważ tak jak wy jestem przeciętnym, szarym i mało znaczącym pionkiem tej gry, którą każdy zna. Tak właśnie tak to „Życie” . Jest nudne, szare, monotonne – jednym słowem rutyna! Trzeba rano wstać, umyć się, ubrać, zjeść i tu dopiero zaczyna się coś dziać. Ja idę do szkoły, rodzice do pracy, a sąsiadka jedzie do szpitala bo jej jedyna córeczka dziś o 4:17 zaczęła rodzić. Po siedmiu ba czasem możemy zaszaleć i wrócić po sześciu godzinach do domu by odrobić lekcje, pogadać ze znajomymi na facebook'u, by znów się umyć, coś zjeść i do spania. Czy na tym świecie to już tylko mnie dobija ta cholerna rutyna? Rzygać mi się już chce jak patrze na te wszystkie zakochane pary, na te naiwne dziewczyny, które uganiają się za chłopakami i udają tak zwane „puste laleczki” przecież oni i tak nie zwracają na nich uwagi. No może jedynie pod względami erotycznymi. Mdli mnie gdy idę do spożywczego po zakupy i ta pożal się boże ekspedientka z wymuszonym uśmiechem, która na palec nawija starą wyżutą gumę. Dzieci? Dzieci jeszcze rozumiem, gdyż każdy z nas powinien mieć czas na małe szaleństwo w piaskownicy, ale na litość boską! To że rodzice kupili nowe zabawki do piasku czy lalki to nie oznacza, że trzeba zwoływać całe podwórko i drzeć się od rana do nocy!

Ja natomiast wracając ze szkoły, pakuję nową torbę i idę do kolejnej szkoły, tylko tym razem na dodatkowe. Wiecie korki i te sprawy. Co prawda ze szkołą nie mam problemów bo co roku przynoszę świadectwo z czerwonym paskiem, ale jest jeden przedmiot, który umiem, potrafię i rozumiem tylko, że gdyby przyjrzeć się moim poczynaniom na tym przedmiocie można się kompletnie zdziwić. Angielski. Jedno słowo, jeden przedmiot, a tyle problemów. Gdyby ktoś patrzący zboku zobaczył bądź usłyszał mój angielski to akcentu by nie odróżnił, mój angielski jest perfekcyjny i mam się czym chwalić. Lecz zawsze i wszędzie będzie się pojawiać chociażby jedno ale i u mnie nie ma wyjątku. Umiem czytać perfekcyjnie po angielski, moja komunikacja z ludźmi jest również bardzo dobra ale nie umiem pisać. Tak, nie umiem pisać po angielsku! Jest to dla mnie nie do opanowania, bo w polskim alfabecie tak jak się wymawia daną literkę to i tak samo składamy wyraz, a potem zdanie i tak całą wypowiedź. Natomiast w angielskim większość z was wie pewnie, że nie jest już tak łatwo. Bo literkę w alfabecie czytamy inaczej, a wyrazy zupełnie nie przypominają tych samych literek!

Dobra już wam nie mieszam w głowie, bo moje 5 minut zaraz się kończy więc tak krótko ode mnie. Nazywam się Aleksandra Chruszczewska lub jak kto woli Ola. Moja mama często mówi do mnie Alek, a tata Antek, a to dla tego, że podobna miałam być chłopcem. Zabawne co nie? Nie dla mnie w ogóle.
Nazwisko co prawda mam trochę trudne, ale co ja poradzę. Mam 17 lat i uczęszczam to liceum, jetem już w klasie maturalnej przysłowiowych „ rasowych kujonów”, a bynajmniej nasz wychowawca na dzień dobry nas uświadomił. Ci rasowi kujonie to również tak zwane biol-chemy, jak kto woli. Nie mam siostry ani brata i szczerze mówiąc to trochę smutno mi z tego powodu, bo nawet nie mam do kogo zagadać, ale mam za to mnóstwo znajomych i moje dwa ukochane debile. To one są dla mnie tymi „siostrami” Oliwia i Ada, gdyby nie one to pewnie byłabym tak samo zapatrzonym w siebie, zadufanym bufonem tak jak większość ludzi z mojego otoczenia. Dzieci znajomych rodziców chodzą do prywatnych szkół, mają wszystko co zechcą. Sama również tak mogła bym mieć bo przecież rodzice to dyrektorzy dwóch najbardziej znanych firm w Polsce , ale ja tak nie potrafię. Nie umiem tak, ja po prostu muszę mieć tą świadomość, że coś zrobiłam i dla tego chciałam iść do publicznej szkoły, bo tam nauczyciele uczą. Pamiętam jak Dawid kiedyś opowiadał mi jak to jest w tych prywatnych. Nauczyciel przychodzi 15 minut po dzwonku piję kawkę czasem coś jeszcze przekąsi i swoją twarz wtapia w ekran laptopa, a uczniowie- samowolka. Uwielbiam muzykę, rano wstaje włączam radio, idę na autobus muzyka w słuchawkach, szkoła nucenie pod nosem różnorakich tekstów, wracam do domu, znów muzyka w słuchawkach. Można by powiedzieć, że muzyka jest drugą częścią mnie. Większość osób słuchających muzyki ma swój ulubiony zespół, ulubionego artystę. Ja też mam. One Direction. I na tym zakończmy.



Szablon by S1K